Chmielenie na zimno 2 lutego 2016 – Kategoria: Artykuły

Chmielenie piwa to, jak nazwa wskazuje, proces polegający na dodawania odpowiedniej porcji chmielu lub jego substytutu do gotującej się brzeczki. Tak przynajmniej wskazuje teoria, lecz prawdziwy piwomaniak doskonale wie, że wzbogacić smak trunku o chmielową goryczkę można na kilka różnych sposobów, niekoniecznie zresztą z nią związanych.

Możemy na przykład chmielić na aromat, wykorzystując odpowiednie odmiany rośliny. Innymi stosowanymi sposobami jest tak zwana hop-tea, która polega na dodaniu do brzeczki nie chmielu, a wody, w której wcześniej gotowały się szyszki. Wspomnieć należy także o chmieleniu w przepływie, które różni się od klasycznego procesu tym, że nie wrzucamy rośliny do brzeczki, a przepuszczamy przez nią gotowe już piwo. Ta ostatnia metoda najczęściej stosowana jest w produkcji przemysłowej na szeroką skalę.

Jest jednak jeszcze jeden ciekawy sposób chmielenia, który zdobywa coraz większą popularność nie tylko w niewielkich browarach, ale także nawet w domowych zaciszach największych fanów złocistego trunku. Jest to chmielenie na zimno.

Proces ten polega na dodawaniu szyszek chmielu do piwa podczas leżakowania w trakcie trwania fermentacji cichej. Polega ona na tym, iż piwo przelewa się do fermentora i pozwala mu leżeć przez dłuższy czas, by zawarte w nim drożdże grawitacyjnie osiadły na dnie pojemnika, co w kolejnym kroku ułatwia jego filtrację. Chmielenie na zimno stało się niejako domeną piw typu IPA, charakteryzujących się mocno chmielowym smakiem. Dzięki tej metodzie, do piwa przedostają się zawarte w chmielu olejki eteryczne, wzbogacając smak o niekonwencjonalne nuty smakowe, takie jak woń cytrusów, ziół, kwiatów, a nawet owoców tropikalnych. Warto dodać, że uzyskany dzięki chmieleniu na zimno efekt jest inny, niż przy tradycyjnym dodawaniu aromatyzowanych szyszek.

Jest jednak i druga strona medalu. Metoda chmielenia na zimno nie cieszy się powodzenie wśród wszystkich kręgów piwomaniaków. Część z nich uważa, że tak naprawdę proces ten nie wnosi nic wartościowego do trunku. Jaka jest Wasza opinia?